Przesądy ślubne – część 1

Przesądy ślubne – część 1

Opublikowany 01.10.2009 przez wesello w Przesądy ślubne

Obrzędy i tradycje weselne uświęcone są wielowiekową kulturą, która staje się źródłem wiedzy na temat zwyczajowych uroczystości. Współczesna ceremonia zaślubin odbiega znacząco od swojego pierwowzoru, a mimo to młodzi wzorują się na dawnych obyczajach przy organizacji ich święta. Jak zatem wyglądał tradycyjny ślub z udziałem naszych pradziadków?

Zacznijmy od początku. Zmówinami, Swadźbą czy Dziewosłębami określano wizytę pana młodego w domu swojej przyszłej małżonki. Dawniej bowiem małżeństwa były swego rodzaju umową zawieraną pomiędzy rodzinami. Doborem obojga zajmował się swat, czyli pośrednik i agent, który przeprowadzał wywiad z rodzicami panny młodej i sprawdzał, czy ta jest godna swojego przyszłego męża. Przybywał do nich zwykle z krewnymi pana młodego. Nie była to jednak oficjalna wizyta, a „niby” śledztwo, bo goście zjawiali się w domu dziewczęcia pod pretekstem kupna ziemi czy poszukiwania zaginionego zwierzęcia. Dzięki temu zgromadzeni mieli okazję obejrzeć dom i poznać gospodarzy, a także powziąć ostateczną decyzję. Jeśli po oględzinach krewni nie zmienili zdania, wówczas prosili rodziców wybranki o rękę dla ich syna. Opinia przyszłej żony nie miała żadnego wpływu na przebieg rozmowy, a o jej zgodę pytano tylko dla formalności.

Zmówinami czy zrękowinami nazywano ówczesne zaręczyny. W Polsce stanowiły one element najdawniejszych zwyczajów weselnych, w trakcie których młodzi składali sobie przysięgę. Ceremonia odbywała się w towarzystwie świadków i polegała na podaniu sobie rąk przez przyszłych małżonków i wpłaceniu tzw. vadium, czyli opłaty zaręczynowej. Jak wyglądał przebieg uroczystości? Według ustalonej tradycji, nakazującej staroście trzykrotne oprowadzenie młodych wokół stołu. Na nim znajdowały się bochen chleba i kukiełka, odgrywające symboliczną rolę podczas zrękowin. Narzeczeni mieli obowiązek podać sobie ręce na chlebie, które starosta związywał chustką, pytając krewnych dziewczyny: „Z wolą czy z niewolą związana?”. Oni odpowiadali: „Z wolą”, co dawało przyzwolenie do rozwiązania ich rąk i podzielenia pomiędzy nich pajdy chleba. Przyszli młodzi brali dla siebie po kawałku, a resztę przekazywali zgromadzonym. Potem dochodziło do wymiany wianków, pierścieni i prezentów. Ona dawała mu własnoręcznie szytą koszulę lub przygotowaną na tę okazję chustkę, a on obdarowywał ją trzewikami lub przetyczką do kądzieli. Buty dziewczyna rzucała w drzwi, co oznaczało, że jest gotowa opuścić rodzinny dom.

Pierwotnie narzeczeństwo było synonimem zaślubin i dopiero z czasem zaczęto je zawierać w kościele. Wówczas zrodziła się tradycja organizacji wesela i urządzania przyszłego gniazdka dla młodych.

Wieczór dziewiczy, Wieńczyny i Rózgowiny, to nic innego jak współczesny wieczór panieński. Był to ostatni wieczór, jaki przyszła panna młoda spędzała wraz z druhnami i starościnami w rodzinnym domu. W tym szczególnym dniu starościny zajmowały się pieczeniem ciast, a druhny wiły wianek dla przyszłej mężatki i ozdoby głowy dla siebie. One zajmowały się także przybraniem rózgi weselnej, czyli jednego z najważniejszych rekwizytów weselnych. Do gałązki dołączały orzechy, jabłka, a także wstążki i piórka. Ozdoba miała symbolizować godność i dostojeństwo. W trakcie uroczystości obdarowywano nią starostę weselnego.

Rozpleciny to zwyczaj popularny w XIX wieku, który polegał na rozczesaniu warkocza przyszłej mężatki. Zajmował się tym starosta lub drużba, a jego gest był równoznaczny ze zgodą panny młodej na zawarcie małżeństwa, a co za tym idzie utratę dziewictwa i wspólne pożycie.

Zarówno wieczór panieński jak i wieczór kawalerski był wyrazem zgody na rezygnację z dotychczasowego trybu życia i chęć wstąpienia w związek małżeński przez narzeczonych.

Niestety wiele z dawnych obrzędów i przesądów straciło na znaczeniu, a dziś są one znane tylko garstce specjalistów. Które z nich przetrwały i co oznaczają? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w niniejszym artykule.

Data zaślubin

R - jak Ratunkuuu, ja chcę w maju albo lipcu ?

R - jak Ratunkuuu, ja chcę w maju albo lipcu ?

Wedle obiegowych opinii i rad naszych babek ślub nie powinien odbywać się w miesiącu, który w swojej nazwie nie posiada litery „R”. Maj i listopad to najgorszy czas na składanie przysięgi małżeńskiej. Pierwszy bowiem należy do zakochanych, a drugi do umarłych. Ożenek w czasie Wielkiego Postu i Adwentu również nie wróży najlepiej. Najszczęśliwsze są w tym wypadku: marzec, czerwiec, grudzień czy sierpień, zwiastujące trwałość i harmonię w małżeństwie.

Wybór miesiąca mamy już za sobą, a co z symboliką dni tygodnia? Jeśli ożenimy się w poniedziałek do końca życia będziemy cieszyć się dobrym zdrowiem. Ślub we wtorek wróży bogactwo, a w czwartek straty. Piątek to same cierpienia, a środa największe szczęście. Sobota natomiast jest odzwierciedleniem starego powiedzenia: „na dwoje babka wróżyła”.

Tradycja mówi, że najlepszy czas na ożenek to karnawał, święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy, które kryją w sobie magiczną moc. Szczególnie odradzany jest termin 1 kwietnia, czyli Prima Aprilis. Ślub powinien odbywać się o pełnych godzinach, gdyż to one są synonimem szczęścia.

Pogoda

Symbolika związana z pogodą jest mniej przewrotna i w przeciwieństwie do dni tygodnia i określonych miesięcy nie przyniesie nam pecha. Nie martwmy się zatem chmurami na niebie i jego szarą barwą. Deszcz bowiem jest oznaką bogactwa i urodzaju. Burza z następującą po nią tęcza ma zwiastować szczęście, a słońce jest synonimem radości i pogody ducha. Nawet płatki śniegu spadające z góry nie powinny martwić młodych. W końcu aniołowie nie szczędzą im swego cennego, białego puchu.

Kościół

Wybór miejsca, w którym odbędzie się ślub od lat spędza sen z powiek państwu młodym. Dawny przesąd powinien oszczędzić Wam zmartwień. Przysięga małżeńska-jak mówi tradycja- powinna być złożona w kościele, w którym panna młoda dostąpiła sakramentu chrztu.

Dziewczę prowadzone do ołtarza powinno baczyć pod nogi, by się nie potknąć. Stary przesąd głosi, że potknięcie przyszłej małżonki w kościele zwiastuje jej potykanie w nadchodzącym życiu. Narzeczona powinna się nieustannie uśmiechać, by jej związek był szczęśliwy i radosny. Wolno jej płakać, ale nie powinna się obracać i rozglądać, gdyż może to oznaczać odwrót od przyszłego męża.

Duże znaczenie nadaje się świecom znajdującym się przy ołtarzu. Jeśli ich płomień jest jasny, to związek będzie udany. Migocące lu kopcące gromnice oznaczają życie pełne problemów, a ich zgaśniecie wróży rychłe rozstanie.

Ceremonia

Najpopularniejszy zabobon związany z przysięgą małżeńską głosi, że młodym nie mogą upaść obrączki. Jeśli jednak miałoby tak się stać, to żadne z nich nie może ich podnieść. Aby odwrócić zły czar powinien je podać ksiądz bądź ministrant.

Role w przyszłym związku małżeńskim wyznacza położenie dłoni, które przewiązywane są stułą. W zależności od tego czyja ręka znajdzie się na górze, ten będzie rządził w związku. Dotyczy to także wstawania z klęczek. Jeśli pierwsza podniesie się kobieta, to oznacza, że będzie ona trzymała męża pod pantoflem.

Jeśli włożymy naszemu parterowi obrączkę na środkowy palec, to spodziewajmy się – wedle odwiecznych przesądów- że ten może nas zdradzić. Pamiętajmy też, by nie zdejmować małżeńskich pierścieni przez cały czas trwania związku. Niezastosowanie się do tej rady może przynieść parze nieszczęście. Podobnie ich zgubienie, które ma oznaczać utratę partnera.

Rada dla panów: jeśli chcecie dominować, nałóżcie swym wybrankom obrączkę aż po nasadę palca i pocałujcie je czule, by już do końca życia cieszyć się szczęściem.

Części druga wkrotce …

Wersja do druku Wersja do druku

Słowa kluczowe: , ,

Zostaw komentarz